Jeszcze niedawno świat beauty był zakochany w minimalizmie. Delikatny glow, naturalne brwi, mleczne paznokcie i makijaż, którego niemal nie było widać. Teraz coraz wyraźniej widać zwrot w zupełnie inną stronę. Ma być błysk, kolor, ozdoby i odrobina kontrolowanej przesady. Kryształki wracają do makijażu, ale na twarzy zdecydowanie się nie zatrzymują. Bedazzling zaczyna pojawiać się na paznokciach, włosach, kosmetykach, akcesoriach, a nawet maseczkach do twarzy.
Czym właściwie jest bedazzling?
Bedazzling to ozdabianie różnych powierzchni kryształkami, cyrkoniami, perełkami i błyszczącymi aplikacjami. Sam pomysł nie jest nowy. Początek lat 2000. był pełen telefonów, ubrań, torebek i dodatków pokrytych świecącymi kamyczkami. Dzisiaj ta estetyka wraca razem z kolejną falą fascynacji Y2K, ale w jeszcze bardziej zabawowej odsłonie.
Nie chodzi już o jeden dyskretny kryształek. Współczesny bedazzling lubi przesadę i właśnie na tym polega jego urok.
Kryształki ponownie pojawiają się na twarzy
Face gems wracają szczególnie w makijażu oczu. Drobne kamienie pojawiają się w wewnętrznych kącikach, na powiekach, pod linią brwi, na skroniach czy kościach policzkowych. Można wykorzystać jeden niewielki kryształek albo stworzyć z nich całą kompozycję.
Co ciekawe, nie muszą już oznaczać typowo festiwalowego makijażu. Coraz częściej zestawiane są z naturalną cerą i bardzo prostym make upem, dzięki czemu to właśnie błyszczący detal gra główną rolę.
Paznokcie zaczynają wyglądać jak biżuteria
Bedazzling bardzo mocno wkroczył również do manicure. Cyrkonie i kolorowe kamienie przestały być niewielkim dodatkiem przy skórkach. Teraz potrafią pokrywać znaczną część płytki i tworzyć trójwymiarowe kompozycje.
Gem nails przypominają czasem małe dzieła jubilerskie. Kryształki łączy się z perełkami, metalicznymi elementami, zawieszkami i ozdobami 3D. Im bardziej paznokcie przypominają biżuterię, tym lepiej wpisują się w tę estetykę.
Maseczka z diamencikami? Czemu nie
Jedną z najdziwniejszych odsłon trendu są maseczki do twarzy ozdabiane kryształkami, perełkami i kolorowymi kamieniami. Zwykła sheet mask zamienia się w element, który ma nie tylko kojarzyć się z pielęgnacją, ale również świetnie wyglądać na zdjęciu czy filmie.
Oczywiście same ozdoby nie zwiększają działania pielęgnacyjnego maseczki. Pokazują jednak ciekawą zmianę w świecie beauty. Kosmetyk coraz częściej ma nie tylko działać. Ma również dobrze wyglądać w social mediach i zatrzymywać scroll.
Kryształki wychodzą poza kosmetyczkę
Na tym bedazzling się nie kończy. Ozdabiane są opakowania kosmetyków, lusterka, szczotki, spinki do włosów, etui telefonów, kubki czy butelki. To trochę powrót do czasów, kiedy zwykły przedmiot można było zmienić w coś wyjątkowego za pomocą garści kolorowych kamyczków.
Beauty zaczyna więc mieszać się z modą, biżuterią i DIY. Nie zawsze musi być praktycznie. Czasami ma być po prostu ładnie, kolorowo i trochę absurdalnie.
Skąd nagle ten powrót błysku?
Przez ostatnie lata bardzo mocno trzymaliśmy się estetyki clean girl. Beże, minimalizm, perfekcyjnie wyczesane brwi i makijaż wyglądający tak, jakby właściwie go nie było, zdominowały social media.
Bedazzling jest niemal całkowitym przeciwieństwem tego podejścia. Pozwala eksperymentować, bawić się wyglądem i nie traktować beauty aż tak poważnie. Dochodzi do tego ogromna nostalgia za estetyką Y2K. Błyszczyki, brokat, kolorowe spinki i kryształki ponownie zaczynają wyglądać atrakcyjnie.
Czy clean girl odchodzi?
Raczej nie. Naturalny makijaż i minimalizm nadal będą miały swoje miejsce. Obok nich coraz wyraźniej pojawia się jednak maksymalizm.
I chyba właśnie dlatego bedazzling tak dobrze wpisuje się w obecny moment w beauty. Po kilku latach przekonywania nas, że mniej znaczy więcej, znowu możemy uznać, że czasami więcej znaczy po prostu… więcej zabawy.






























