Czas czytania: 2 minuty

Wraz z początkiem lata rośnie popularność suplementów, które mają przygotować skórę do opalania, przyspieszyć pojawienie się opalenizny lub sprawić, że będzie bardziej intensywna i dłużej się utrzyma. Czy rzeczywiście działają? Odpowiedź brzmi: tak, ale nie wszystkie i nie w taki sposób, jak sugerują reklamy.

Beta karoten – najlepiej przebadany składnik

Jeśli istnieje składnik, którego działanie jest najlepiej udokumentowane, jest nim beta karoten. To naturalny karotenoid występujący m.in. w marchwi, dyni czy batatach.

Regularna suplementacja przez co najmniej 8–10 tygodni pozwala na stopniowe odkładanie się karotenoidów w skórze. Dzięki temu może ona nabrać delikatnie cieplejszego, złocistego odcienia i wykazywać nieco większą odporność na zaczerwienienie wywołane promieniowaniem UV. Efekt nie jest jednak spektakularny i z pewnością nie zastępuje kremu z filtrem.

Likopen – mocny antyoksydant

Coraz więcej badań dotyczy również likopenu, czyli czerwonego barwnika obecnego głównie w pomidorach i arbuzach.

Badania pokazują, że regularna suplementacja może zwiększać odporność skóry na promieniowanie UV i ograniczać stres oksydacyjny wywołany słońcem. Likopen nie przyspiesza jednak samego procesu opalania, ale może wspierać naturalną ochronę skóry przed uszkodzeniami.

Astaksantyna – obiecująca, ale potrzeba więcej badań

Astaksantyna od kilku lat jest jedną z najmodniejszych substancji w suplementach „na słońce”. To silny przeciwutleniacz pozyskiwany z mikroalg.

Dotychczasowe badania sugerują, że może zmniejszać stres oksydacyjny wywołany promieniowaniem UV i wspierać kondycję skóry. Problem w tym, że liczba badań klinicznych jest nadal niewielka, a ich wyniki nie zawsze są zgodne. Dlatego dermatolodzy traktują ją raczej jako składnik wspierający niż sprawdzony sposób na piękną opaleniznę.

L-tyrozyna – popularna, ale dowody są słabe

L-tyrozyna często pojawia się w preparatach „przyspieszających opalanie”, ponieważ jest aminokwasem uczestniczącym w produkcji melaniny.

Brzmi obiecująco, jednak nie ma mocnych badań klinicznych potwierdzających, że suplementacja L-tyrozyną u zdrowych osób przyspiesza opalanie lub sprawia, że opalenizna jest ciemniejsza. Obecnie jej skuteczność pozostaje głównie marketingową obietnicą.

Witaminy C i E

Choć same nie wpływają na kolor opalenizny, pomagają neutralizować wolne rodniki powstające pod wpływem promieniowania UV. W połączeniu z karotenoidami mogą wspierać naturalną ochronę skóry przed uszkodzeniami słonecznymi.

Czy suplementy zastąpią SPF?

Zdecydowanie nie.

Eksperci podkreślają, że nawet najlepiej przebadane składniki, takie jak beta karoten czy likopen, mogą jedynie nieznacznie zwiększyć odporność skóry na promieniowanie UV. Ich działanie jest wielokrotnie słabsze niż odpowiednio stosowany krem z filtrem SPF 30 lub SPF 50. Nie chronią przed oparzeniami słonecznymi ani nie zastępują ochrony przeciwsłonecznej.