Czas czytania: 2 minuty

Coraz więcej osób zgłasza problem „wypadających” włosów, mimo że skóra głowy jest w dobrej kondycji, a objętość przy nasadzie nie ulega wyraźnemu zmniejszeniu. W praktyce bardzo często nie mamy do czynienia z wypadaniem, lecz z łamliwością włosów na długości. To kluczowe rozróżnienie, bo źródło problemu i sposób jego rozwiązania są zupełnie inne.

Łamanie a wypadanie włosów – różnica, która zmienia wszystko

Wypadanie dotyczy cebulki i cyklu wzrostu włosa. Włos wypada w całości, często z widoczną jasną końcówką. Łamanie zachodzi w obrębie łodygi włosa, czyli tam, gdzie pielęgnacja, stylizacja i czynniki mechaniczne mają największy wpływ. Jeśli na szczotce pojawiają się krótkie, połamane kosmyki, długość włosów nie rośnie mimo upływu miesięcy, a końcówki są szorstkie i nieregularne, problemem nie jest skóra głowy, tylko struktura włosa.

Co osłabia włosy i prowadzi do ich łamania

Najczęstszą przyczyną łamliwości jest utrata elastyczności włosa. Włos, który nie potrafi się „ugiąć”, pęka przy najmniejszym obciążeniu. Do takiego stanu prowadzi przede wszystkim brak równowagi w pielęgnacji. Nadmiar protein, szczególnie keratyny i jedwabiu, usztywnia włos i sprawia, że staje się kruchy. Równie destrukcyjny jest deficyt nawilżenia i lipidów, który powoduje wysuszenie i zwiększone tarcie między włóknami.

Nie bez znaczenia pozostają także zabiegi chemiczne. Rozjaśnianie, częste farbowanie czy prostowanie wysoką temperaturą naruszają osłonkę włosa i prowadzą do mikrouszkodzeń, które kumulują się z czasem. Do tego dochodzą czynniki mechaniczne, takie jak agresywne szczotkowanie, tarcie ręcznikiem, spanie w mokrych włosach czy noszenie ciasnych gumek. Włosy nie łamią się „same z siebie” – łamią się dlatego, że codziennie są systematycznie osłabiane.

Dlaczego odbudowa nie zawsze działa

Wiele osób reaguje intuicyjnie, sięgając po kolejne maski „naprawcze”. Tymczasem przy łamliwości często dochodzi do przeproteinowania. Włos z nadmiarem protein jest twardy, sztywny i pozbawiony sprężystości. Zamiast się wyginać, pęka. To moment, w którym należy zrobić krok w tył i zrozumieć, że włos potrzebuje elastyczności, a nie kolejnej warstwy „cementu”.

Jak zmienić pielęgnację, by włosy przestały się łamać

Pierwszym krokiem powinna być czasowa rezygnacja z protein i skoncentrowanie się na nawilżaniu. Składniki wiążące wodę, takie jak aloes, gliceryna czy pantenol, przywracają włosom miękkość, ale same nie wystarczą. Nawilżenie musi zostać domknięte emolientami, czyli olejami, masłami lub lekkimi silikonami. To one tworzą warstwę ochronną, która ogranicza parowanie wody i zmniejsza tarcie.

Równie ważna jest zmiana codziennych nawyków. Delikatne rozczesywanie, unikanie tarcia, stosowanie miękkich ręczników i ochrona włosów podczas snu realnie wpływają na ich kondycję. Wysoka temperatura bez zabezpieczenia działa jak powolna erozja struktury włosa, dlatego termoochrona powinna być standardem, a nie dodatkiem.

Czy suplementy mają znaczenie przy łamliwości włosów

W przeciwieństwie do wypadania, łamliwość rzadko ma swoje źródło w niedoborach. Jeśli włosy łamią się na długości, suplementy nie rozwiążą problemu, dopóki pielęgnacja i stylizacja działają destrukcyjnie. Dopiero gdy mimo zmian włosy nadal kruszą się w nadmiernym stopniu, warto rozważyć diagnostykę, w tym ocenę poziomu żelaza, witaminy D czy funkcji tarczycy.

Łamiące się włosy to sygnał, że pielęgnacja wymaga korekty, a nie wzmocnienia. Im więcej uwagi poświęcisz elastyczności, ochronie i delikatności, tym większa szansa, że włosy odzyskają ciągłość i przestaną się kruszyć. To proces, który wymaga konsekwencji, ale daje realne i trwałe efekty – bez obietnic bez pokrycia i bez kosmetycznego „przeciążenia”.