Czas czytania: 2 minuty

Zima potrafi zrobić z włosów istne laboratorium fizyki. Zdejmujesz czapkę – a fryzura żyje własnym życiem. Włosy unoszą się, przyklejają do twarzy, wyglądają na suche i spuszone, nawet jeśli jeszcze rano były idealnie wygładzone. I nie, to nie zawsze wina pielęgnacji. Często winne są warunki.

Dlaczego włosy elektryzują się właśnie zimą?

Zimą powietrze jest suche – zarówno na zewnątrz, jak i w ogrzewanych pomieszczeniach. Włosy tracą wilgoć, a im są bardziej przesuszone, tym łatwiej gromadzą ładunki elektrostatyczne.

Do tego dochodzi tarcie. Czapka, szalik, kaptur – wszystko to ociera się o włosy, szczególnie jeśli wykonane jest z akrylu lub poliestru. Efekt? Lekki ruch głowy wystarczy, żeby fryzura zaczęła przypominać puch.

Czapka czapce nierówna

Materiały mają ogromne znaczenie. Syntetyczne włókna sprzyjają elektryzowaniu, bo nie „odprowadzają” ładunków. Wełna, kaszmir czy bawełna są znacznie łagodniejsze dla włosów, a jeszcze lepiej sprawdzają się czapki z gładką podszewką.

Jeśli nie chcesz rezygnować z ulubionej czapki, prosty trik to podszycie jej jedwabiem lub satyną. Włosy mniej się trą, nie tracą wilgoci i po zdjęciu czapki nie wystrzeliwują we wszystkie strony.

Włosy suche 

Elektryzowanie to często sygnał, że włosom brakuje nawilżenia, niekoniecznie dociążenia. Zimą szampon oczyszczający używany zbyt często może pogłębiać problem.

Lepiej sprawdzają się delikatniejsze formuły i odżywki, które realnie domykają łuskę włosa. Gładka powierzchnia to mniej tarcia, a więc mniej „puchu”.

Stylizacja, która nie pogarsza sytuacji

Lakier o mocnym utrwaleniu i alkoholowe spraye potrafią dać efekt odwrotny od zamierzonego. Włosy są sztywne, ale jednocześnie bardziej suche – a to idealne warunki do elektryzowania.

Zamiast tego lepiej sięgnąć po lekkie kremy wygładzające, serum silikonowe albo kroplę olejku roztartą w dłoniach i delikatnie „przyklepaną” do długości. Nie chodzi o obciążenie, tylko o zabezpieczenie powierzchni włosa.

Co zrobić tuż po zdjęciu czapki?

Jeśli nie masz pod ręką kosmetyków, zadziałają proste patenty. Lekko zwilżone dłonie, grzebień z naturalnego materiału albo szybkie przejechanie włosów szczotką z włosia dzika potrafią uratować sytuację.

Unikaj plastikowych grzebieni – one tylko dokładają ładunków elektrostatycznych i pogarszają sprawę.

Suszenie też ma znaczenie

Gorące powietrze bez jonizacji to jeden z winowajców zimowego „puchu”. Jeśli masz suszarkę z jonizacją, warto z niej korzystać. A jeśli nie – końcowe, krótkie chłodne nawiewy pomagają domknąć łuskę włosa i ograniczyć elektryzowanie.

Elektryzujące się włosy zimą to nie kwestia „złych włosów”, tylko połączenia suchego powietrza, tarcia i niedoboru wilgoci. Dobra czapka, lżejsze wygładzanie zamiast przesuszania i kilka prostych trików wystarczą, żeby nie wyglądać jak puch po zdjęciu czapki.