Czas czytania: 2 minuty

Blizny potrądzikowe potrafią zostać z nami na lata. To nie tylko kwestia estetyki, ale też pewności siebie. Dobra wiadomość jest taka, że współczesna medycyna estetyczna i dermatologia oferują dziś znacznie więcej niż „mocny peeling raz w roku”. Kluczem nie jest jeden spektakularny zabieg, lecz plan rozpisany w czasie. Trzy miesiące to realny horyzont, w którym można zobaczyć wyraźną poprawę struktury skóry.

Najpierw diagnoza. Nie każda blizna jest taka sama

Blizny potrądzikowe dzielą się na zanikowe, czyli wklęsłe, przerostowe oraz przebarwienia pozapalne. W praktyce najczęściej mamy do czynienia z bliznami zanikowymi typu ice pick, boxcar czy rolling. Każdy z tych typów reaguje inaczej na terapię. Dlatego pierwszym krokiem powinna być konsultacja dermatologiczna i ocena nie tylko głębokości blizn, ale też aktywności trądziku, tendencji do przebarwień i kondycji bariery hydrolipidowej.

Bez wyrównania stanu zapalnego i stabilizacji skóry nawet najlepszy laser nie przyniesie satysfakcjonujących efektów.

Miesiąc pierwszy. Przygotowanie i pierwsza stymulacja

W pierwszych tygodniach celem jest przygotowanie skóry do intensywniejszych procedur. To moment na odbudowę bariery, włączenie retinoidu w niskim stężeniu oraz składników takich jak niacynamid czy kwas azelainowy. W gabinecie często rozpoczyna się terapię od:

  • delikatnych peelingów medycznych

  • mezoterapii igłowej

  • radiofrekwencji mikroigłowej o umiarkowanej mocy

Szczególnie radiofrekwencja mikroigłowa zyskuje dziś status jednego z najskuteczniejszych zabiegów na blizny zanikowe. Łączy kontrolowane mikronakłucia z energią cieplną, która pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu. Skóra potrzebuje kilku tygodni, by odpowiedzieć zagęszczeniem i wygładzeniem.

Pierwszy miesiąc to także czas na cierpliwość. Efekty stymulacji kolagenu nie pojawiają się natychmiast.

Miesiąc drugi. Głębsza przebudowa

Jeśli skóra dobrze zareagowała na etap przygotowawczy, można przejść do mocniejszych procedur. W zależności od typu blizn lekarz może zaproponować:

  • laser frakcyjny ablacyjny lub nieablacyjny

  • zabieg subcision przy bliznach rolling

  • terapię osoczem bogatopłytkowym

  • łączenie metod w jednej sesji

Laser frakcyjny tworzy w skórze mikrouszkodzenia, które inicjują intensywną regenerację. To jeden z najbardziej przewidywalnych sposobów na spłycenie blizn boxcar. Z kolei subcision, czyli mechaniczne uwolnienie włóknistych zrostów pod skórą, bywa przełomem przy bliznach typu rolling. Często łączy się go z podaniem osocza lub stymulatora tkankowego, aby wzmocnić efekt odbudowy.

Drugi miesiąc bywa najbardziej wymagający, bo wiąże się z okresem rekonwalescencji. Zaczerwienienie, złuszczanie czy przejściowa suchość są naturalnym elementem procesu naprawczego.

Miesiąc trzeci. Utrwalenie i wygładzenie

Ostatni etap to czas na utrwalenie efektów i dalsze zagęszczanie skóry. W zależności od reakcji tkanek wykonuje się kolejną sesję RF mikroigłowej lub lasera o mniejszej intensywności. U części pacjentów włącza się także stymulatory tkankowe, które długofalowo poprawiają jakość skóry.

Domowa pielęgnacja w tym okresie ma ogromne znaczenie. Retinoidy, peptydy, antyoksydanty oraz obowiązkowo wysoka fotoprotekcja to fundament, który decyduje, czy efekt utrzyma się na lata.

Blizny potrądzikowe rzadko znikają całkowicie. Realistycznym celem jest ich spłycenie, wygładzenie przejść i poprawa odbicia światła na powierzchni skóry. To właśnie ten ostatni element sprawia, że twarz wygląda młodziej i świeżej, nawet jeśli drobne nierówności pozostają widoczne w mocnym świetle.

Największym błędem jest wykonanie jednego zabiegu i oczekiwanie spektakularnej metamorfozy. Skóra potrzebuje czasu na przebudowę kolagenu. Trzy miesiące to początek realnej zmiany, nie jej koniec.

Dobrze zaplanowana terapia, cierpliwość i współpraca z doświadczonym lekarzem sprawiają jednak, że blizny przestają dominować w lustrze. A to już bardzo dużo.